Współczesne niewolnictwo. Zło obecne także w Polsce

Czy przykładamy rękę do współczesnego niewolnictwa? Wyjaśniam, że chodzi mi o niewolnictwo „klasyczne”, czyli polegające na tym, że ofiara zostaje pozbawiona prawa decydowania o sobie i jest zmuszona wykonywać prace lub usługi bez wynagrodzenia. Prawdopodobnie prawie każdy z nas powinien odpowiedzieć: „tak, przykładam rękę do zniewalania ludzi”. Oczywiście, nasz wpływ jest nieduży. Najczęściej ogranicza się do kupowania produktów, których części zostały wytworzone przez niewolników, a przez to stwarzanie popytu na to zjawisko. A to nie tylko najtańsza „chińszczyzna”. Trudno znaleźć elektronikę, w której nie korzystalibyśmy choćby z kobaltu z kopalni w Kongu. Znaczna część kakao, z którego powstają popularne słodycze, jest zbierana przez ludzi pozbawionych wolności (często dzieci). Co jest tu szczególnie bulwersujące: producenci słodyczy nie zaprzeczają zjawisku, ale przesuwają termin zaprzestania kupowania takiego produktu. Mówią więc: „jeszcze kilka lat będziemy korzystać z pracy niewolników”. Jak pisze Zuzanna Radzik, człowiek stał się tani.

Niewolnictwo jest zjawiskiem dość złożonym. Najczęściej niewolnicy są wykorzystywani do ciężkiej pracy w kopalniach (por. fotografie Lisy Kristine) i do usług seksualnych, ale narasta zjawisko pobierania organów do transplantacji. Raport ONZ wskazuje na wzrastający udział mężczyzn wśród ofiar niewolnictwa. Sugeruje to zwiększające się zapotrzebowanie na ich pracę. Autorzy raportu podkreślają, że najczęściej sprawcy i ofiary są tej samej narodowości.

Niewolnictwo nie ogranicza się do krajów „trzeciego świata”, choć są regiony, w których występuje w mniejszym lub większym stopniu. The Global Slavery Index stara się oszacować liczbę współczesnych niewolników. Twórcy indeksu oceniają, że obecnie na świecie w niewoli znajduje się ok. 45 mln osób.

Niewolnictwo w Polsce wg Global Slavery Index

Także w Polsce mamy do czynienia z pozbawianiem ludzi wolności w podstawowym sensie. Polska, jak wszystkie inne państwa, jest krajem zarówno docelowym, tranzytowym i krajem „pochodzenia” ofiar. Według GSI w Polsce żyje 180 tys. osób pozbawionych wolności. Na pierwszy rzut oka wydaje się to liczba przesadzona. Nie chce mi się wierzyć, że jedna osoba na dwieście żyjących w moim kraju nie jest wolna. Być może jest to niedowiarstwo wygodnie żyjącego mieszkańca dużego miasta, zajętego swoimi sprawami? O liczbach można jednak dyskutować (ale kompetentnie!). Zjawisko niewolnictwa trzeba zwalczać.

Dodaj komentarz